poniedziałek, 11 listopada 2019

Znowu sama.

Nienawidzę się przywiązywać do kogoś, a robię to za każdym razem. Czy chęć posiadania przyjaciela, jest aż tak zła? Bycie zawsze samemu nie jest wcale takie fajne. Kiedyś lubiłam samotność. Byłam tylko ja i moje myśli, później przyszła jeszcze muzyka, a teraz ? Teraz to wszystko mnie wykańcza.

Poznałam kogoś kto miał podobne problemy do moich, a znajdował się na drugim końcu ziemi. Jak zwykle się pomyliłam w obliczeniach lojalności ludzi. Nigdy nie byłam dobra z matmy, ale lekcje jednak się różnią od życia. No chyba że są to lekcje życia. No więc człowiek ten niby wyraża chęć rozmowy, ale tak nie do końca i nie zupełnie to okazuje. Kiedy dowiedziałam się, że jest to ktoś bez przyjaciół zrobiło mi się przykro, bo ja sama mam znajomych jak każdy(chociaż chyba nie do końca), ale to nie to samo co przyjaciel. Miałam nawet wyrzuty sumienia, że ja kogoś mam, a ten osobnik nikogo, ale wiecie co ? Ta osoba nie miała raczej żadnych uczuć do mnie. Nie mówię tu o miłości, bo raczej w nią nie wierzę, ale kilka wiadomości dziennie nikogo by nie zbawiło.

Nie ufam ludziom, jednak zawsze daje im szansę, nawet jeśli jest to któraś z kolei. Zostaje później sama, a ten ktoś układa sobie życie, żeby za kilka dni, miesięcy, a nawet i lat wrócić do mnie ze swoimi problemami, których już nie dzielimy i wiecie co ? Wpuszczam ich z powrotem do swojego życia z lekkimi wątpliwościami, ale to robię. Oni niszczą mój spokój, który jako tako sobie zbudowałam przez kolejne lata samotności i krwawej nadziei na lepsze .. jutro ? Nevermind. Jednak wcale nie dziwi mnie fakt, iż oni znowu odejdą, ale ja zawsze wpuszczę ich znowu i znowu.

Ktoś zada pytanie po co to robię.

Szczerze ?

Nie wiem. Wygląda na to, że chyba lubię cierpieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz